Domowa pyszna czekolada - bez nabiału i glutenu

Czy lubicie czekoladę? :)

A Wasze dzieci?

Pewnie nie ;)

Ale gdybyście jednak lubili ... chciałabym Wam opowiedzieć o naszym czekoladowym eksperymencie. Który moja córka skwitowała, że już nigdy nie będziemy juz kupować czekolady w sklepie :)

Może pamietacie domową czekoladę z dzieciństwa, którą bazą było mleko w proszku. Była smaczna, ale składniki mogą pozostawiać sobie wiele do życzenia. Gdy trafiłam na ten pomysł na czekoladę postanowiłam od razu go wypróbować i zabrałyśmy się z Izą do pracy :)

Co jest potrzebne:

  • olej kokosowy (najlepiej ekstra virgin)
  • Surowe kakao
  • miód, ksylitor, syrop z agawy (lub inna naturalna słodycz, można również ten element ominąć)

Opcjonalne dodatki:

  • chilli, kurkuma, orzechy, owoce goji itp.

 

Wykonianie:

Do naszej czekolady użyłyśmy 100 g oleju oraz ok. 100 g kakao, najczęściej gotuję "na oko" i myśle ze tymi proporcjami można sterować, w zależności jak gorzką czekoladę chcemy uzyskąć. Rozpuściłam olej kokosowy w kipieli wodnej, dodałam kakao i rozmieszałam dokładnie aby nie było grudek. Po czym dodałam dwie łyżki miodu, oraz łyżkę ksylitolu, wasze ilości czy dodatki mogą być inne, w zależności od preferencji. I właściwie bazową czekoladę mamy już gotową.
Dodatkowo, dosypałyśmy po szczypcie chilli i kurkumy aby wzbogacić naszą czekoladę o właściwości przeciwzapalne i rozgrzewające.

Obrałyśmy kilka orzechów włoskich, najlepiej nie kupować łuskanych, gdyż traca cześć właściwości podczas przechowywania. Wybrałyśmy orzechy włoskie gdyż wzmacniają nerki, nasze akumulatory energetyczne, oraz poprawiają pracę układu nerwowego.

Ponadto dorzuciłyśmy garść owoców goji, które są prawdziwą bombą antyoksydantów.

Tak przygotowaną czekoladową miksturę można wylać na blaszkę, foremkę do czekoladek czy foremki, które mamy w domu. My użyłyśmy prostokątnego pojemniczka i wstawiłyśmy ją do lodówki, pokroiłyśmy gdy miała już stałą konsystencje.

Zdradze Wam, że na dzień babci i dziadka przygotowałyśmy czekoladową wariacje w kształcie serduszek i pięknie je zapakowałyśmy :)

Taka domowa czekolada zalet ma bez liku, ma też jedną wadę, rozpuszcza się w temperaturze pokojowej i w paluszkach dzieci dość szybko więc powinna być przechowywana w lodówce. Co dowodzi, iż konwencjonalne czekolady aby przetrwać miesiącami na półkach muszą mieć dodatek tłuszczów utwardzanych.

Nasza pierszwa porcja czekolady przertwała w lodówce ok. tydzień i jutro mamy zamiar zrobić kolejną porcje tym razem używając innych dodatków.

 

Życzę Wam smacznego i podzielcie się Waszymi czekoladowymi eksperymentami :)

 

Polecam, także przepis na smaczne ciasteczka marchwiowo-jabłkowe oraz na zimową sałatkę jaglano-buraczaną.

 

Dodaj komentarz
Script logo
Zadaj pytanie